January 30, 2013

list

Znów śnią mi się obce życia. Wciąż czuję ten zapach, który nie przynosi żadnych wspomnień. Ciężki, głęboki zapach sadzy i mokrych, gnijących róż. Starte, zimne srebro zlepione krwią. Śpisz blisko mnie. Ciemność przechodzi przez nasz pokój, gdy jeszcze nie zasnęłam i słucham, jak pracuje Twoje nowe, chłopięce serce. Czasami ten odgłos jest nie do zniesienia. Raz głośniej, raz ciszej, dwa razy za szybko. Boję się, że kiedyś zwariuję od tego dźwięku. Ostatnio ciągle boję się, że zwariuję, jest tyle rzeczy. Czujesz to, prawda? Czasami mówimy, że Twoje serce wydaje dźwięki, jakby było zanurzone w wodzie. Rozchodzą się wtedy fale i głuche echo, a ja stoję na brzegu Twojego ciała i myślę, że chciałabym utonąć. Nie mogę przestać się wsłuchiwać. Cisza. I znowu. Przez chwilę pomyślałam, że nie żyjesz. Często myślę o tym, co zrobię, gdy mi umrzesz. Tak nagle, bez żadnego znaku, nocą. Obok mnie. Przez kilka dni będę jeszcze żyła. Muszę uporządkować nasze rzeczy, a reszty jakoś się pozbyć. Muszę napisać kilka zdań. Niedawno uporządkowałam klisze. To był jakiś przedwczesny krok. Ważny krok. Teraz jesteśmy coraz bliżej. Śmierć podchodzi pod nasz dom, jak śnieg albo dzikie zwierzęta. Zostawia ślady. Czasem wychodzę na zewnątrz i muszę ją tropić. Nie chodź wtedy za mną. Widzisz, jak dużo się zmienia – moje myślenie o fotografii. Tak, jak Ci mówiłam – to, co dla mnie najważniejsze od bardzo dawna – to czułość i śmierć. Przenikają się tak mocno, więc nie wiem już, czy to miłość chroni mnie przed tym, co pochodzi od śmierci, czy może gdyby nie śmierć, miłość nigdy nie mogłaby być tak czuła i dobra. Więc to, w jaki sposób zdjęcie jest skomponowane, musi być proste, chłodne, minimalistyczne – tylko tą drogą fotografia będzie miała moc hipnotyzowania. Musi szeptać i jednocześnie krzyczeć. Nie może być tak, że coś zakłóca Twoją uwagę, gdy na nią patrzysz, gdy ona patrzy na Ciebie. Żadnego chaosu. Każdy element jest ważny, każdy element wybrzmiewa. Wciąż jeszcze dręczą mnie kolory. Gdy patrzę na obrazy Vilhelma czuję, że właśnie takimi barwami chciałabym operować. Myślę, że chłód i wygaszone kolory bardzo dobrze współgrają z prostą kompozycją. I to nagłe przełamanie ciszy – istnieje tylko jedno takie – ślad krwi, który budzi lęki.

6 comments:

  1. Lauro, może to dziwaczne skojarzenie, ale kiedy przeczytałam o "nowym chłopięcym sercu", przyszła mi na myśl książeczka, na którą natknęłam się w minionego lata w Edynburgu: The Boy with the Cuckoo-Clock Heart http://www.amazon.com/Boy-Cuckoo-Clock-Heart-Vintage-Contemporaries/dp/0307472132, znasz ją może?
    A

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, nie znam.
      Te słowa o nowym chłopięcym sercu odnoszą się do operacji mojego R.

      Delete
    2. "The Boy with the Cuckoo-Clock Hear" (La mécanique du coeur) to opowieść o chłopcu, który urodził się w 1874 r. w Edynburgu w najzimniejszy dzień w historii. Żeby ratować jego zagrożone zamarznięciem serce akuszerka, z braku innych możliwości, zastępuje je zegarem z kukułką. Chłopiec musi na siebie bardzo uważać, unikać silnych poruszeń i oczywiście nigdy, przenigdy nie wolno mu się zakochać...

      Życzę Ci (Wam), żeby nowe chłopięce serce biło spokojnie i długo.
      A.

      Delete
    3. Dziękuję. Przeczytałam to wczoraj mojemu R. i bardzo prosił mnie o to, bym wysłała Mu całe opowiadanie. Jest przepiękne.

      Dziękuję.

      Delete
  2. Czy Twój chłopak miał przeszczep serca?

    ReplyDelete