December 18, 2011

just sensitivity and light




7 comments:

  1. Wiesz, Lauro, obserwuję Cię od dłuższego czasu. Zawsze mnie zaskakujesz (zawsze pozytywnie). Nie potrafię wyrazić tego, jak niesamowitym dla mnie jest fakt, że w tak nierealny sposób potrafisz łączyć czułość i ból. Te dwa uczucia współgrają u Ciebie, jakby w rzeczywistości były tym samym, choć osadzonym na dwóch różnych biegunach. Proszę, nigdy nie przestawaj fotografować. Czaruj, prowokuj, usypiaj, twórz, twórz, twórz. Bo nikt Ci w tym nie dorównuje. Nikt. U Ciebie Sztuka jest po prostu nagą, czystą Prawdą, emocją, uczuciem, dotykiem. Jest jakby pod skórą, miesza się z krwią. Dziękuję Ci za to, że pozwalasz oderwać się od rzeczywistości, pobyć choć przez chwilę ze swoimi na co dzień ukrywanymi myślami.

    ReplyDelete
  2. zgodzę się z przedmówczynią.

    - u ciebie nawet krew smakuje jak czułość, choć boli, boli bardzo

    ReplyDelete
  3. Anonymous => właśnie. To dokładnie chciałam powiedzieć, że nawet jeśli są u Laury jakiejś rany/sińce, to nie bije od nich żadna drastyczność ani obrzydliwość. Wszystko jest tak delikatne, że chciałoby się tego dotknąć, sprawdzić, czy naprawdę jest aż tak wrażliwe, jak się wydaje. Dlatego tak bardzo pokochałam zdjęcia z raną w miejscu serca. Chciałabym lekko palcami rozszerzyć tę ranę i spojrzeć wprost w to Twoje magiczne serce, Lauro. I wybacz proszę moją może zbytnią szczerość..

    ReplyDelete
  4. I love your job !
    I make a fairy tales too but an different way, turned to the light.

    ReplyDelete
  5. tak uroczyście, mała celebracja ciepła tkaniny czy szeptu

    ReplyDelete
  6. I love that every set of photos has something to tell.
    Her hand in the third photo has so much "power", lovely!

    (Pls check my new blog: inwhirlofinspiration.blogspot.com)

    ReplyDelete